Praca zdalna a koronawirus

rekrutacja, praca zdalna, epidemia, pandemia, koronawirus, pracodawca, hr

Od pewnego czasu zauważalny jest trend, który stawia work-life balance na czele podstawowych motywatorów zmiany pracy. Elastyczne godziny pracy to jeden aspekt, drugim jest praca zdalna, czyli tzw. home office. Kiedyś ważne było wynagrodzenie (które wciąż utrzymuje się w czołówce powodów, dla których podejmujemy się zmiany pracodawcy) i content pracy, by był rozwojowy, czy wiązał się z awansem. Dziś zaczynamy doceniać możliwości pogodzenia życia zawodowego z prywatnym.

Praca zdalna w okresie pandemii

Wiele firm pracuje tylko w takim modelu. Pozwala im to na zatrudnianie specjalistów niezależnie od geografii, co ma swoje korzyści też ekonomiczne. Są też ludzie, którzy podróżują i łączą to z pracą, tzw. „cyfrowi nomadzi”. Rozwój technologiczny pozwala nam na to, jak nigdy wcześniej. Chmura, VPNy i inne rozwiązania wspierają kolaborację nawet w rozproszonych zespołach.

Jako HRowiec, obserwuję zjawisko, w którym, aby biznes nie umarł, zaczynamy sięgać po narzędzia alternatywne. Rozmowy rekrutacyjne odbywają się zdalnie poprzez skype, whereby, facetime, zoom i inne. Wiele takich rozwiązań jest darmowych. Szkolenia również są proponowane w wersji zdalnej. Co ma swoje korzyści, bo biznes jest mniej zajęty i pojawia się przestrzeń na działania rozwojowe.

Jak wygląda rekrutacja zdalna?

Jako pierwszy etap procesu po selekcji aplikacji, zawsze stosuję rozmowę telefoniczną. Bez obrazu, a jednak wciąż daje mi to sporo informacji na podstawie których mogę wybrać najlepszych Kandydatów do spotkania.

Ale czy można zatrudnić osobę w ogóle się z nią nie spotykając bezpośrednio? Kamera i mikrofon dobrze nam imitują spotkanie bezpośrednie. Można by powiedzieć, że forma jest lepsza dla Kandydata, bo może on ją odbyć w swoim domu, co jest jego komfortowym i bezpiecznym środowiskiem. Jeśli tylko mamy dobre łącze internetowe i żadnych zakłóceń na linii, troszkę minimalizujemy stresor związany z kontekstem spotkania rekrutacyjnego. Widzimy mimikę, gesty, czyli wszystkie sygnały niewerbalne, które stanowią około 80% komunikatu, który nadawca wysyła. Możemy je odbebrać i interpretować. Skąd więc są takie opory przed takim rozwiązaniem?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Jedna z firm odpowiedziała mi, że to ich złe doświadczenia, dlatego wolą zawiesić spotkania i proces rekrutacji zamiast porozmawiać zdalnie.

Wydaje mi się, że można podjąć zarówno trafne jak i złe decyzje podczas spotkań bezpośrednich tak samo jak w wskutek spotkań zdalnych. Bardziej zależy to od kompetencji osób rekrutujących i zadających pytania. Jak te są odpowiednie, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy konieczne dane i informacje zebrali w sposób zdalny.

Praca zdalna na co dzień

Często słyszałam, że home office traktowany jest jak dzień wolny. Zrobi się pranie, coś ugotuje, pomaluje paznokcie. Trzeba zrozumieć, że to w człowieku tkwi motywacja. Ja zdalnie pracuję już prawie 2 lata i ze wszystkich zadań się wywiązuję. Są dni, że otwieram komputer o 8:00 rano i zamykam o 22:00, bo jestem rozliczana z zadań. Na umowie o pracę trudniej to wyegzekwować z pewnością.

Co zatem możemy zrobić, by sprawdzić, czy pracownik nadaje się na home office w większym czy bardziej stałym wymiarze?

Zrobiłam sobie test NEO-FFI, czyli psychologiczny test osobowości i okazuje się, że najbardziej uwydatnioną u mnie cechą z 5 zdefiniowanych (sumienność, ekstrawersja, otwartość na doświadczenie, neurotyzm, ugodowość) jest właśnie sumienność. Taki pracownik zrealizuje zadania, które przed nim zostaną postawione i nie musi za jego plecami stać pracodwaca. Co więcej, po takim teście dowiesz się też jak pracuje w zespole, czy jest otwarty na zmiany.

Może zatem warto włączyć element testów w procesy rekrutacyjne, by skonfrontować nasze opinie po rozmowach i wywiadach behawioralnych. Będą pełniejsze – i wcale nie chodzi tu o formę spotkania (bezpośrednio czy zdalnie).

Pandemiczny efekt uboczny

Obserwując, co się obecnie dzieje, mam nadzieję, że przekonamy się do pracy zdalnej. Na pewno wiele firm będzie miało okazje wypróbować to rozwiązanie, i jeśli będzie ono odpowiednio wdrożone, jestem przekonana, że zobaczy sporo pozytywów. Chociażby wzrost zaangażowania pracowników czy ich produktywność. Oczywiście, czasu jest niewiele, więc z pewnością te rozwiązania będzie można udoskonalić, ale to dobry punkt wyjścia, by zbliżyć się do nowych trendów, które pojawiły się z potrzeby pracowników jeszcze przed koronawirusem.

Create your account